Jak uzyskać pomoc dotyczącą uzyskania świadczenia Kindergeld? O co pytać na forum? O co nie pytać na forum? Dlaczego zdanie się na szefa przy załatwianiu Kindergeld to zły pomysł? Jak działają firmy, które pomagają przy sprawach związanych z Kindergeld?
Składając wniosek o Kindergeld przechodzi się przez dwa lub trzy etapy:
3a. Skarga pierwsza
3b. Podtrzymanie sprzeciwu
3c. Wyjście z konfliktem poza Familienkasse, czyli zaskarżenie decyzji w Finanzgerichtcie.
Większość osób wypowiadających się na forach i większość doradców zna jedynie pierwszy i częściowo drugi punkt z powyższych. Nie mając całościowego obrazu (lub mając mylny obraz całości), wprowadzają ludzi w błąd. Masz problem z Kindergeld? Zapisz się na bezpłatną konsultację.
Im prostsze zagadnienie, tym trafniejsze porady uzyskasz na forum lub na grupach na Facebooku. Nie znasz podstaw? Nie wiesz gdzie znaleźć wnioski lub gdzie wysłać list? Forum to świetne miejsce, aby zadać takie pytania. Z drugiej strony, jeżeli Twoja sprawa jest złożona, np. rozstajesz się z byłym mężem i masz problem z uzyskaniem od niego dokumentów, to pytanie zadane na forum to strzał w stopę. Dlaczego? Bo otrzymasz mnóstwo wprowadzających w błąd odpowiedzi, np. przeczytasz, że nic się nie da z tym zrobić albo że wszystko od niego zależy, jak on nie chce, to się nie uda. Zamiast zmobilizować się do walki, takie pytanie na forum, doprowadzi do sytuacji, w której głupota lub fałszywe przekonania innych ludzi (niedoświadczonych) będą Cię demobilizować. Na grupach i forach jest też dużo ludzi, którzy żyją w Niemczech. A to jest inna perspektywa. Inna właściwość miejscowa sądów. Inne wyroki, które już zapadły. Problem w takiej sytuacji polega na tym, że ktoś może Ci poradzić trafnie. Ale przez to, że nie dopisze, że taka sytuacja ma tylko miejsce, gdy mieszkasz w RFN, to wprowadza Cię w błąd. Bo dla Ciebie rada, to rada. Po co Ci wiedzieć, gdzie mieszka osoba, która Ci radzi? Od tego zależy wszystko. Bo miejsce zamieszkania dziecka ma kluczowe znaczenie. Dla przykładu, jeśli oboje rodzice mieszkają po stronie niemieckiej, to prawo niemieckie dopuszcza, aby Kindergeld częściowo pokrywało dług alimentacyjny. Nie dotyczy to jednak sytuacji, gdy jeden z rodziców mieszka z dzieckiem w Polsce, bo wtedy obowiązują polskie zasady. A polskie sądy jednoznacznie oddzielają temat alimentów od tematu świadczeń na dzieci (np. 500+, Kindergeld, Childbenefit).
Zły pomysł od początku. Kierujesz się wygodą i pozwalasz, aby Ci szef “pomógł”. Ale szefowie to drapieżniki. Wielu z nich nie gra fair. Oddając mu temat Kindergeld, dajesz mu dodatkową formę nacisku na siebie. Na przykład, szef wiedząc, że “pomaga” Ci w sprawie z Kindergeld, nie będzie pamiętał od Twoich nadgodzinach. Gdy będziesz domagał się zaległych nadgodzin, szef przestanie Cię informować o Kindergeld i nie poinformuje Cię o tym, że urząd domaga się dokumentów. Za jakiś czas dostaniesz (albo nie, bo nikt Ci nie przekaże pisma), wezwanie do zwrotu Kindergeld, bo nie współpracujesz z urzędem. To samo dotyczy zwrotu z podatku. W tym wypadku szefowie też wykorzystują naiwnych oferując im swoją “pomoc”. Pracodawca jest generalnie od płacenia z pracę. Proszenie go o dodatkową pomoc to błąd, który wykorzystają w niespodziewanym dla Ciebie momencie.
Zanim o firmach, które pomagają w uzyskaniu Kindergeld, trzeba omówić freelancerów, którzy się tym trudnią i osoby, które zajmują się “przy okazji” swojego głównego działania.
Najgorszym rodzajem współpracownika jest tzw. Pani Agnieszka z Eisleben. Polka mieszkająca w Niemczech, która “pomaga” Polakom za 50 euro. To może być Pani Monika z Schwedt albo Anna z Bremy. W każdym mieście jest co najmniej jedna taka hiena, która żeruje na rodakach nieznających niemieckiego. Scenariusz polega na tym, że za 50 euro Pani Agnieszka składa za Ciebie wniosek. Mija rok czasu i Familienkasse pisze do Ciebie, że masz oddać 2400 euro za brak współpracy. Ale Ty nie wiesz o co chodzi, bo Pani Agnieszka Ci przecież złożyła tylko wniosek. I później urząd nie chciał dać pieniędzy. Kontakt z Panią Agnieszką się urwał. A teraz po roku każą Ci zwrócić pieniądze. Czy to możliwe, że Pani Agnieszka wpisała swoje konto we wniosku i wyłudziła pieniądze z urzędu, a urząd domaga się ich od Wnioskodawcy, czyli Ciebie?
Z księgowymi trzeba bardzo ostrożnie. Nie tylko dla tego, że popełniają błędy w wyliczeniach (lub raczej programy księgowe popełniają błędy). Przede wszystkim dlatego, że wydaje nam się, że jeśli ktoś potrafi prowadzić księgi (np. Gewerbę w Niemczech), to jest specjalistą od wszystkiego: prawa pracy, spadków, darowizn, rozwodów, alimentów i Kindergeld. To błędne przekonanie. Efekt aureoli. Automatycznie zakładamy, że kompetencje w jednej dziedzinie rozciągają się na inne dziedziny. To zazwyczaj błąd. Otóż księgowe potrafią tylko złożyć wniosek. Wymiękają, gdy trzeba urząd poganiać, skarżyć jego decyzje, a nie mogą spać, gdy usłyszą o Sądzie Finansowym (Finanzgerichcie).
Podobny problem jest z tłumaczami (obojętnie czy przysięgłymi, czy nieprzysięgłymi). Zna niemiecki, więc zna się na kontaktach z niemiecką administracją? Naiwne. Nawet gdyby żył w Niemczech, to i tak nie wiedziałby jak walczyć z urzędem i nie znałby brudnych sztuczek urzędu. Ktoś kto zna chiński nie jest specjalistą od wejścia na rynek chiński aplikacji automatyzującej zakupy w sieci sprzedawanej w modelu SaaS. Jak tylko pojawią się problemy, tłumacz przestanie odbierać telefon.
Zacznijmy od firm typu Euro-Tax, które wydają miliony na reklamę. Ich telemarketerzy czytają kwestie z kartki. Nie rozumieją na czym polega problem, jeśli coś wychodzi poza ich 10 podstawowych odpowiedzi. Nie starają się zrozumieć klienta, tylko sprzedać jak najszybciej umowę z wieloma gwiazdkami. Nie dają dostępu do korespondencji (przychodzi do nich). Pieniądze wpływają na ich konto – jesteś na ich łasce. Wiążą Cię umową całą drobniutkim druczkiem, w której zastrzegają sobie prawo do swojej prowizji również po decyzji o przyznaniu Kindergeld (do końca pobierania zasiłku np. do 25 roku życia Twojego dziecka!).
Firmy typu kancelaria polsko-niemiecka. Aby się umówić na konsultację, to trzeba zapłacić Pani Mecenas/Panu Mecenasowi. Asystentki w takiej kancelarii nie potrafią odpowiedzieć na prawie żadne z ważnych pytań. Zazwyczaj mówią: “Proszę umówić się z Panią Mecenas/Panem Mecenasem. Taka rozmowa kosztuje 90 euro”. Prawnicy polsko-niemieccy biorą zaliczki wynoszące 800 euro i potem ich motywacja spada. Po trzech miesiącach można usłyszeć, że “Ta sprawa jest zbyt trudna”. Jeśli urząd stawia bariery i nie da zasiłku od razu, to każde następne pismo z Familienkasse przedstawiają jak koniec świata i wystawiają kolejną fakturę. Jeśli nie zapłacisz, to zazwyczaj tracisz dostęp do sprawy.
Firmy zajmujące się zwrotami podatku i przy okazji Kindergeld. Brakuje im motywacji, aby się spierać z urzędem. Ich główny biznes to zwrot podatku. Więc użeranie się z Familienkasse, to dla nich dodatkowy i często nieznany temat. Generalnie stoją po stronie mężów (byłych mężów), czyli ludzi, którzy im wcześniej płacili za zwroty podatków. Wprowadzają żony (byłe żony) w błąd, będąc lojalnym wobec starych klientów.
Lokalni adwokaci, którzy “nieodmawiają” w sprawie Kindergeld. Nie znają formularzy, procedur, zwyczajów urzędników pracujących w Familienkasse. Czytają dosłownie internet, który jest pełen bzdur. Biorą się za coś czego nie znają. Po jakimś czasie tracą zaangażowanie. Szczególnie przed urlopem. Przestają odbierać telefony. Często nie przekazują korespondencji, przez co klienci tracą terminy. Do końca nie wytłumaczą klientowi, że temat ich przerósł, tylko przestają się komunikować.
1. Bo mamy darmowe konsultacje.
2. Bo główne wynagrodzenie płacisz w momencie, gdy otrzymujesz pieniądze na konto.
3. Bo mamy powód (prowizja) i wiemy jak walczyć do końca z urzędami.
Zapisz się na bezpłatną konsultację telefoniczną. Wybierz w kalendarzu dzień i godzinę, kiedy znajdziesz czas.
Zapisz się na bezpłatną konsultację